Dla kogo niewygodna jest pamięć o ofiarach totalitaryzmu?

Z niemałym zaskoczeniem dowiedziałem się  rano od znajomego, że  manifestacja upamiętniająca polską elitę wymordowaną i pogrzebaną przez komunistycznych oprawców w katyńskim lesie, stała się kolejnym pretekstem dla Gazety Wyborczej  do ataku na ludzi, którzy chcą by ta pamięć nie zaginęła.

Całą pierwszą stronę krakowskiego dodatku w/w dziennika zajmuje artykuł o alarmująco brzmiącym tytule: „Na Rynek ze swastyką. Policja nie reagowała.”. Artykuł ten jak się możemy dowiedzieć z jego treści odnosi się do zorganizowanego przez nasze stowarzyszenie wspólnie z lokalną Zadrugą, marszu Katyńskiego.

 1. Miłe złego początki…

 Oddając prawdę GW początek pierwszego zdania zgadza się z prawdą: Podczas sobotniej manifestacji ( istotnie manifestacja miała miejsce w sobotę. Niestety im głębiej wczytamy się w artykuł tym więcej, niedomówień, przekłamań, nieścisłości )

na Rynku Głównym ( nie tylko na Rynku, a na całej trasie czyli również na placu Matejki, na ulicach Floriańskiej i Grodzkiej, jak również na placu Studzińskiego )

zorganizowanej przez radykalnie prawicowe stowarzyszenia ( na czym polega radykalizm naszych działać niestety nie zdołaliśmy ustalić. Jak Państwo redaktorzy stwierdzili nasze prawicowe poglądy też nie wiemy, gdyż nigdy nie mieliśmy tej jakże wielkiej przyjemności rozmowy z nikim z GW )

posłużono się symbolem do złudzenia przypominającym swastykę ( po mocnym uderzeniu w tytule artykułu, gdzie jasno została stwierdzona obecność swastyki na Rynku, możemy się jednak dowiedzieć iż był to tylko symbol ją przypominający… ).

2. „Obywatelski sprzeciw”…

– Byłem zszokowany tym, co zobaczyłem na transparencie – opowiada „Gazecie” Amerykanin polskiego pochodzenia, gość festiwalu Off Plus Camera, który w sobotę przechodził przez Rynek i natknął się na manifestację. Grupa mężczyzn w glanach ( jeżeli dla redaktorów 4 mężczyzn i jedna kobieta z butami wojskowymi na nogach plus 50 „normalnie ubranych ludzi w różnym wieku” to ” Grupa mężczyzn w glanach” to zaiste tak było  )

i czarnych uniformach ( Jeżeli kurtkę „wiatrówkę” i spodnie bojówki uznać za „uniform” to przynaję, że byłem w „uniformie” )

 trzymała flagi z nazwą Stowarzyszenia „Małopolscy patrioci” ( Flaga jest zatykana na jeden drzewiec, nasze stowarzyszenie tego dnia trzymało tylko jeden baner na dwóch drzewcach z naszym logiem i nazwą )

. Ale dwóch z nich ( z nich ludzi? z nich ufoludków? z nich „nazistów”? Czy w domyśle: z nich przedstawicieli MP? Odpowiewiadając sobie samemu, jak również chcąc pomóc redaktorom, zasugeruje pierwszą odpowiedź jaką jedyną prawdziwą )

dzierżyło proporzec z wygrawerowanym toporem (alternatywne godło Polski neopogańskiej, faszyzującej, przedwojennej grupy Zadruga) i swastyką. – Stanąłem jak wryty. Zacząłem krzyczeć: „Ludzie, co wy robicie? Jak można tak postępować kilkadziesiąt kilometrów od Oświęcimia?” – relacjonuje mężczyzna. ( Szkoda, że ten „Amerykanin polskiego pochodzenia” nie raczył wspomnieć o masie inwektyw, które z jego ust poleciały w kierunku zgromadzonych pod studzieńka Badylaka uczestników marszu. Inwektyw, które wprawiły w osłupienie nie tylko „uniformowych nazistów”, a również idące w marszu kobiety czy osoby starsze… Słowa, które wypłynely z jego ust gdy został poproszony o uspokojenie się: „Mogę krzyczeć co chce jestem u siebie” najlepiej podsumowują tego jegomościa ).  

Nie on jeden był oburzony tym, co zobaczył. Przeciwko symbolom na manifestacji zaczął protestować też uliczny artysta znany pod pseudonimem „Tomek Poeta”.  – Jestem wyczulony na tę symbolikę. ( ciekawe jest to, że „Tomek Poeta”  podchodząc do naszej grupy i przyłączając do spektaklu ( w końcu artysta ) Amerykanina mógł obserwować tylko niezadrukowe tylne części płócien… Jak w takim razie mogła go uderzyć symbolika, której nie widział? )

Nie chcę, by nasze barwy kojarzyły się z ksenofobią. Mój dziadek służył w Legionach – opowiada „Tomek Poeta”. ( brat mojej babci był polskim pilotem, który zestrzelił kilka nazistowskich maszyn, tylko co to ma do rzeczy? Oprócz tego, że możemy być dumni z naszych przodków i kultywować pamięć o nich. )

 Zamieszanie wzbudziło zainteresowanie patrolujących teren funkcjonariuszy.Nie zareagowali na emblemat, ale zainteresowali się „Tomkiem Poetą”. – Zauważyłem, jak do tego artysty podeszli dwaj policjanci i powiedzieli: „Pan pozwoli z nami”, po czym odprowadzili go na bok. Obawiałem się, że mnie też może spotkać to samo, dlatego odszedłem – wspomina Amerykanin. 

– Powiedzieli, że jestem pijany i żebym się zachowywał spokojnie – relacjonuje „Tomek Poeta”.  ( byli to funkcjonariusze nadzorujący przebieg naszego legalnie zarejestrowanego marszu. Jako, że zachowanie „złotego chłopca” zwróciło uwagę połowy Rynku ciężko, żeby akurat policjanci pozostawali bierni na jego przekleństwa. Jego stan rzeczywiście wskazywał na to iż ciężka artystyczna praca polegająca na staniu umalowanym na złoto i czekaniu aż przechodzień rzuci parę groszy, wymaga od niego wspomagania się bliżej nam nieznanymi środkami )

 Po kilkudziesięciu minutach od incydentu gość zza oceanu wrócił jednak w miejsce zdarzenia, bo „sprawa nie dawała mu spokoju”. Poszedł na policję. – Dyżurnemu pokazałem zdjęcie swastyki, pytając, co oni na to. Usłyszałem, że ich zdaniem to nie jest swastyka. W Stanach taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. ( Rzeczywiście w Stanach taka sytaucja byłaby nie do pomyślenia. Żaden Amerykanin nie poszedł by na policje i nie dzielił się radosną informacją, że naoglądał się za dużo filmów i teraz wszędzie widzi swastyki. Nie poszedłby bo wie, że gdyby nawet zobaczył prawdziwą nazistowską swastyke, to zgodnie 1. poprawką do konstytucji USA, ten ktoś kto tą swastyke nosi ma do tego prawo. Na szczęście w Polsce taka symbolika jest słusznie zakazana. )

3. Przejawy patriotyzmu należy karać?

 

Mimo to służby prasowe małopolskiej policji poinformowały, że wszczęto śledztwo w sprawie nawoływania do nienawiści. – Zabezpieczymy monitoring z Rynku Głównego, przesłuchamy członków Stowarzyszenia „Małopolscy patrioci” i zebrany materiał prześlemy prokuraturze, która zdecyduje o ewentualnym postawieniu zarzutów – informuje Katarzyna Padło z małopolskiej policji.

Członkowie stowarzyszenia chwalą się na swojej stronie internetowej „uczczeniem rocznicy Katynia”. Można tam też przeczytać, że Stowarzyszenie „Małopolscy patrioci” manifestację zorganizowało wspólnie z małopolską Zadrugą. Zdaniem policji była ona legalna. – Jeszcze w marcu dostaliśmy informację z wydziału zarządzania kryzysowego urzędu miasta o marszu ku pamięci oficerów pomordowanych w Katyniu – informuje policjantka. Jak ustaliliśmy, manifestację w magistracie zgłosili nie „Małopolscy patrioci”, ale prywatna osoba.

– Od stowarzyszenia nie mieliśmy żadnego zgłoszenia. Jeżeli jego członkowie dołączyli do marszu, to w świetle prawa nic nie stoi na przeszkodzie. Każdy może się przyłączyć. Od państwa dowiadujemy się, że podczas manifestacji pojawiły się symbole budzące kontrowersje – mówi Filip Szatanik z urzędu miasta. ( Manifestacja nie była zarejstrowana na nasze stowarzyszenie, gdyż zaangażowaliśmy się w jej organizacje później niż nastąpiło zgłoszenie. Co za tym idzie jak zapewne się można domyślić nie była ona również zgłoszona przez żadną osobę związaną z MP. Oczywiście gdybyśmy byli od początku współorganizatorem i posiadając wiedze o wspaniałej reakcji redaktorów GW z miłą chęcią zgłosilibyśmy jako organizatora stowarzyszenie. Na stronie niczym się nie chwalimy, a jedynie informujemy czym się zajmujemy.  A to dlatego bo przeciwieństwie do redaktorów, którzy pomimo braku kompetencji piszą takie teksty, nie bierzemy za naszą działalność pieniędzy. Mam dziwne wrażenie, że perwersyjna satysfakcja czerpana przez ludzi próbujących nam rzucać kłody pod nogi, czasami może dorównywać naszej satysfakcji z działalności. Wiemy, że dla niektórych środowisk każda forma aktywizacji młodzieży w duchu patriotycznym i próba wyrwania jej z papki serwowanej przez media i polityków to wielkie zagrożenie. Z prób zdyskredytowania i ataków wyjdziemy tylko mocniejsi! )

4. Pora na prawdę… jesteśmy „nazistami”…

 

Cała ta polemika z artykułem autorstwa Dominiki Maciejasz i Jarosława Sidorowicza to nieudolna próba ukrycia tego, że jesteśmy… „nazistami”…

Oto kilka działań naszego stowarzyszenia, które dobitnie ten „nazizm” udowadniają:

– Cykliczne sprzątanie terenu byłego nazistowskiego obozu „Płaszów”. Miejsca cierpień blisko 150 tysięcy ofiar nazistowskich Niemiec głównie Żydowskiego pochodzenia.

– Całoroczna opieka nad kilkoma pomnikami na terenie Podgórza i Nowej Huty. Podczas zimy odśnieżanie i odladzanie. Przez resztę roku mycie i zamiatanie okolic.

– Organizacja wycieczek „z historią w tle” po Krakowie i okolicach.

– Upamiętnienie większości rocznic śmierci ważnych dla Krakowa i okolic postaci. Porządkowanie ich grobów i symboliczne zapalanie zniczy.

– Aktywny udział w akcji przypominania o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim, a co za tym idzie zbieranie podpisów pod petycją o ustanowienie europejskiego dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem ( tym brunatnym jak i czerwonym ).

O wszystkich w/w działaniach mogą Państwo znaleźć informacje na naszej stronie. Minione akcje opisane są w dziale „Archiwum”

Na koniec zapraszamy  przedstawiecieli GW na którąś z akcji na terenie obozu Płaszów ( zapewniamy rękawice i worki na odpady segregowalne i nie ), zapraszamy do pomocy w propagowaniu wiedzy o Rotmistrzu. Wreszcie przed napisaniem artykułu zachęcamy do kontaktu z przedstawicielem naszego stowarzyszenia. Chyba nie chcą Państwo by ktoś uznał Gazetę Wyborczą za nieobiektywne medium?

Notka zawiera subiektywne zdanie autora i nie musi odpowiadać w całej swej rozciągłości poglądom wszystkich członków stowarzyszenia.

Hamas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *