31 lipca 2011 – rocznica olkuskiej „Krwawej Środy”

W niedzielne przedpołudnie ostatniego dnia lipca postanowiliśmy się udać do Olkusza aby uczcić pamięć ofiar nazistowskiego okupanta.

Z Krakowa wyruszamy samochodem w 6-osobowym składzie i pomimo trwającego cały dzień oberwania chmury docieramy spokojnie przed 12 do Olkusza.

Na miejscu przejmuje nas kolega Tomek ( za co serdeczne wyrazy podziękowania ), który pomaga nam przez cały czas naszego pobytu.

Najpierw udajemy się na Skwer Krasińskiego gdzie znajduje sie pomnik pomordowanych przez hitlerowców ( skwer był jedną z aren tych tragicznych zdarzeń ). Po zapaleniu zniczy w biało-czerwonych barwach udajemy się na olkuski Rynek gdzie znajduje się obelisk „pomordowanych przez faszystów w latach 1939-1945”. Tutaj w przeciwieństwie do pomnika na skwerze można zauważyć kilka wiązanek złożonych rano przez lokalnych działaczy polityczno-społecznych.

Po krótkim odpoczynku w przy-rynkowej knajpce, udajemy się zwiedzić jeszcze basztę z kawałkiem zachowanego muru obronnego.

Dziękując Tomkowi za opiekę, wsiadamy do samochodu i żegnamy deszczowy Olkusz.

Co do samej historii zdarzeń:

 

Wypadki, które doprowadziły do olkuskiej „krwawej środy” miały bardzo podobny charakter, jak w przypadku wcześniejszej zbrodni w Wawrze. W nocy z 15 na 16 lipca 1940 w willi doktora Juliana Łapińskiego na olkuskim osiedlu Parcze zastrzelono niemieckiego żandarma, Ernesta Kaddatza. Policjant (zakwaterowany w willi wraz z żoną) zginął z rąk włamywacza, którego przypadkowo zaskoczył.

Mimo, iż dochodzenie wykluczyło motywy polityczne, co potwierdził nawet olkuski landrat Heinrich Groll, śmierć żandarma wykorzystano jako pretekst do przeprowadzenia szeroko zakrojonej akcji odwetowej i sterroryzowania mieszkańców miasta.

 „Krwawa środa”

Już 16 lipca Niemcy dokonali na Parczach odwetowej egzekucji, której ofiarą padło 20 Polaków. Piętnastu spośród rozstrzelanych specjalnie sprowadzono w tym celu z wiezienia w Mysłowicach, podczas gdy pozostałych pięć ofiar pochodziło z Olkusza. Ponadto następnego dnia spalono willę Łapińskiego.

Nie był to jednak koniec akcji represyjnej. 31 lipca, w dniu nazwanym później „krwawą środą”, do Olkusza przybyła ekspedycja karna, złożona z funkcjonariuszy niemieckiej żandarmerii, Gestapo, a wedle wielu świadków – również z żołnierzy Wehrmachtu. Niemcy wywlekli z domów wszystkich mężczyzn w wieku od 15 do 55 lat (było to kilka tysięcy osób), których zgromadzili na olkuskim rynku i kilku pobliskich placach (na osiedlu Czarna Góra, przy przedwojennej kasie chorych, przy niektórych szkołach), gdzie przez kilka godzin poddawano ich brutalnym torturom i szykanom. Akcją pacyfikacyjną kierowali: landrat Heinrich Groll, Ortsgruppenleiter NSDAP w Olkuszu dr Karol Pokorny, okupacyjny burmistrz Rudolf Skaletz oraz miejscowy komendant żandarmerii.

Po kilku godzinach przeprowadzono nas na rynek i przy stoliku, przy którym siedziało kilku niemieckich funkcjonariuszy, poddano nas legitymowaniu sprawdzając, tzw. „palcówki”. Potem kazano nam leżeć twarzą do bruku, a za każdy niebaczny ruch Niemcy bili i kopali Polaków

Ofiary bito, maltretowano i upokarzano w najbardziej sadystyczny sposób. Grupę Polaków zmuszono na przykład do śpiewania hymnu narodowego i maszerowania z biało-czerwonym sztandarem (znalezionym na strychu u Marcelego Mroczkowskiego) na czele kolumny, bijąc wszystkich, gdzie popadło i jednocześnie fotografując ów makabryczny pochód. Ze szczególnym okrucieństwem Niemcy znęcali się zwłaszcza nad olkuskimi Żydami każąc im m.in. rzucać do siebie ogromny kamień o ostrych brzegach, którym kaleczyli sobie dłonie.

Leżeliśmy twarzą do ziemi. Ręce założone z tyłu. Twarz musiała być podparta nosem o ziemię. Jeśli któryś z mężczyzn kładł na ziemi policzki – Niemiec kopnięciem w głowę lub wprost w twarz przywracał go do porządku. Przyprowadzono partię Żydów. Poczęto znęcać się nad nimi w tak okrutny sposób, że pióro najzdolniejszego pisarza nie byłoby w stanie odtworzyć tych bestialskich zbrodni

Tego dnia zginęli w Olkuszu: Żyd Majer (obywatel USA) oraz pracownik olkuskiego magistratu, 25-letni Tadeusz Lupa, którego zastrzelono podczas próby ucieczki, a ciało zawieszono na płocie miejskiego ogrodu, jako ostrzeżenie dla innych. Dziesięć dni później zmarł z wyczerpania ksiądz kanonik Piotr Mączka. 12 ciężko skatowanych mężczyzn Niemcy wywieźli ponadto do więzienia w Sosnowcu.

za: wikipedia

 napisał: Hamas

 zdjęcia: Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *